Znacie tę zabawę w puszczanie zajączków na ścianie, które nieraz wyglądają jak wielkie potwory?
Im więcej dni upływa tym bardziej się zastanawiam czy świat, który jest mi przedstawiany jest prawdziwy czy skrojony na moją miarę bym wierzył w to, co jest mi przedstawiane. Taki cień dłoni na ścianie, które wydają się być wielkim i strasznym potworem. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że zanurzam się w świecie Kafki i Orwella jednocześnie. Dziś rano obudziłem się znowu wrażeniem, które może i wam towarzyszy od pewnego czasu, z wrażeniem, że ktoś na moich oczach mi montuje Nowy, wspaniały świat, a ja niewiele mogę z tym zrobić. To, co mogę zrobić to być uważnym, obserwować, szukać odpowiedzi, analizować, pamiętać….. Może świat tak wygląda, jak mi jest przedstawiany, a może wyjaśnień raczej trzeba szukać u Kafki (Proces), Orwella (Rok 1984, Folwark zwierzęcy), Huxleya (Nowy wspaniały świat), Milgrama (Posłuszeństwo wobec autorytetów), Zimbardo (Efekt Lucyfera). Polecam te lektury, bo mam poczucie, że najlepsze jest jeszcze przed nami i warto znaleźć jakąś ramę pojęciową do rozumienia tego, co się dzieje wokół.
Category: Inkubator
Dominus Iesus – pozycja absolutna
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad deklaracją Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus z 2000 roku. Jest on dla mnie ilustracją pewnego typu myślenia w ramach Kościoła Rzymskiego. Ten dokument można by streścić bardzo skrótowo następująco: My zawsze wiernie głosiliśmy Ewangelię, posiadamy całą pełnię Objawienia i prawdy, inni o tyle je posiadają, o ile zgadzają się z nami. Jest to pewna pozycja, którą autor Deklaracji przyjmuje. Roboczo nazywam ją pozycją absolutną. Nie jest moim celem dyskutowanie z poszczególnymi tezami Deklaracji, raczej chciałbym zbadać, co kryje się za tą pozycją i na ile jest ona uprawniona. Continue Reading „Dominus Iesus – pozycja absolutna”
Zakład o parówki
Założyłem się kiedyś z moim młodszym bratem o to, że zje 3 parówki. Zaznaczę, że mój brat lubił parówki i często je jadał będąc dzieckiem. Miałem wtedy kilkanaście lat, a brat kilka i do dziś wstydzę się tego pomysłu. Jak się jest młodym ma się różne głupie pomysły. Oczywiście brat wygrał zakład, ale okupione to było wielkim wysiłkiem. I awersją do parówek na wiele lat. Przejadł się, a to przejedzenie zadziałało jak bodziec awersyjny. Coś, co lubił stało się czymś, na co nie mógł patrzeć, a co dopiero włożyć do ust. Continue Reading „Zakład o parówki”
Pułapka
Jest czas na ptaki. Nie w tym sensie w jakim rozumieją to myśliwi, że się do nich strzela. Raczej, że można podziwiać różnorodność ich śpiewu, wyglądu i zachowań. Cieszmy się tym czasem. Continue Reading „Pułapka”
Celebrans w krawacie i błękitna hostia
Opowiadał mi ostatnio znajomy o niemałym swoim zadziwieniu. Był na Eucharystii w jednym z kościołów katedralnych w Polsce – mniejsza o miasto. Siedzi sobie spokojnie w ławce i czeka, wybija godzina, odzywa się dzwonek, wchodzi służba liturgiczna i główny celebrans, ale jakiś taki odmieniony: bez alby, bez ornatu, natomiast w dosyć porządnym garniturze. Potem wszystko odbyło się jak zawsze, a ksiądz modlił się pobożnie i powiedział nawet całkiem niezłą homilię. Continue Reading „Celebrans w krawacie i błękitna hostia”
O naśladowaniu ….
Próbuję sobie wyobrazić Jezusa jako wikariusza w … Płocku na przykład. Za każdym razem kiedy próbuję to zrobić jakoś cały obraz mi się rozmywa, a Jezus mi umyka (przynajmniej jako wikariusz płockiej parafii). Spróbuję rzecz objaśnić szerzej. Continue Reading „O naśladowaniu ….”
Głodujące miasteczko
W nocy zaczął padać intensywny deszcz. Niewielka rzeczka stała się rzeką, a po kilku godzinach falą zalewającą kolejne miejsca. Zalało niewielkie miasteczko. Mieszkańcy stracili dobytek życia i koczowali głodując na okolicznych pagórkach. Zaczęto organizować pomoc. Zbierano żywność, by dostarczyć ją na miejsce. Zrezygnowano jednak z transportu, gdy się okazało, że nie ma odpowiedniej ilości jednorazowych naczyń i sztućców. Porządek musi być, ludzie muszą jeść higienicznie i estetycznie. Continue Reading „Głodujące miasteczko”
Najkrótsza historia Kościoła
Kościół początkowo przeżył i przetrwał przemianę struktury od małej trzody do Kościoła „światowego”. W średniowieczu pokrywała się ona, utożsamiała ze światem, obecnie to utożsamienie jest tylko pozorem przesłaniającym właściwą istotę Kościoła i po części utrudniającym mu niezbędną aktywność misyjną. Tym samym, prędzej czy później, za przyzwoleniem czy wbrew przyzwoleniu ze strony Kościoła, dojdzie do wewnętrznej przemiany struktur, do również zewnętrznej, mającej wymiar „pasillius grex”, małej trzody.
(Józef Ratzinger, Neopoganie i Kościół, Hochland, 1958; całość do przeczytania w: Benedykt XVI, Ostatnie rozmowy, 2016)